Stuknęła setka :)

Właśnie dziś  liczba wyświetleń mojego bloga przekroczyła 100 tysięcy. 

Może w blogosferze nie jest to jakaś ogromna liczba, 
ale cieszy mnie ogromnie, że tyle osób z całego świata tutaj zajrzało.

Bloguję od kwietnia ubiegłego roku i sprawia mi to wielką radość. 

Pięknie dziękuję wszystkim moim Gościom za odwiedziny. 
Mam nadzieję, że znajdujecie na moim blogu inspiracje.



Wykres wyświetleń strony Bloggera







Łączna liczba wyświetleń
100 114




Pozdrawiam cieplutko, zapraszając do ponownych odwiedzin. 

Pa, pa :)






















Hej kolęda, kolęda

Jak kraj długi i szeroki chodzą kolędnicy. Stary to zwyczaj, piękny. 

Kolędowanie – obrzęd ludowy praktykowany przede wszystkim w kulturach rolniczych i pasterskich przez Słowian i Rumunów, polegający na tym, że grupy kolędników odwiedzały poszczególne gospodarstwa z życzeniami pomyślności w Nowym Roku za co otrzymywały od gospodarzy dary w postaci jedzenia lub drobnych datków pieniężnych. Terminem kolęda określano dawniej zarówno sam obrzęd (Chodzenie po kolędzie), jaki i podarunki składane kolędnikom, 
a także śpiewane przez nich specjalne pieśni życzące. 
Dawni Słowianie nazwy tej używali również odnośnie Święta Godowego. *

Różnie Ci kolędnicy wyglądają w różnych regionach Polski. 

Napiszę, co nas spotkało w tym roku. 

 Jeszcze Takich kolędników w naszym domu nie było. 
U drzwi pojawiły się 3 piękne dziewczyny, 
a każda z nich dzierżyła w dłoni instrument muzyczny. 

Przywitałam ich z dziwną chyba miną, bo... zapowietrzyło mnie na ich widok.
Aż jedna z nich zapytała ze zdziwieniem w stylu: O co chodzi? 

Ni słowa nie mogłam na początku wydusić z siebie z wrażenia.
Pozytywnego wrażenia.
Panie muzyczki nastroiły instrumenty, jak przystało na profesjonalistki, 
a później pięknie zagrały. Gitarzystka ślicznie śpiewała. 
Próbowałam jej wtórować, ale po cichutku, by nie zagłuszyć artystki.

Proszę spojrzeć na kilka zdjęć.







To była uczta duchowa. 

Jakie kolędowanie odbywa się w Waszych regionach?

Pozdrawiam serdecznie :)

Pa, pa :)




Świąteczne życzenia

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia  życzę wszystkim moim Gościom
wiele dobra od ludzi, 
dużo, dużo szczęścia i radości.



 Pozdrawiam serdecznie :)

Pa, pa :)


Choinka inaczej gotowa

2 dni temu pisałam o pomyśle na "Choinkę inaczej"

Oto i jest. 

Przystrojona skromnie, aczkolwiek elegancko, 
 stoi dostojnie i wprowadza świąteczny nastrój.  
Stożek z gałązek oplatają organza w kolorze ecru, 
przezroczysta burgundowa wstążka i świecące lampki.  
Zawisły na niej pachnące pierniczki, sizalowe aniołki i szydełkowe gwiazdki. 









 Jeszcze tylko ułożyć pod nią pachnące, zielone gałązki.
Ale to już jutro, przed samą wieczerzą wigilijną, by pachniało jedliną jak najmocniej.

I prezenty, które w tym roku troszkę się zdradziły. A właściwie tylko jeden.

W Waszych domach już też pewnie pachnie mocno świętami. Czy tak?

Pozdrawiam cieplutko i zapraszam ponownie :)


Choinka inaczej

Zaczynamy świąteczne dekorowanie domu :) Jak ja to lubię :)

Oby tylko wena nie okazała się zbyt bogata, bo potem będzie kłopot z usuwaniem dekoracji. Już tak kiedyś miałam. W całym domu porozkładałam dekoracje, w których dominowały zielone gałązki jodły. Jak to wszystko zaczęło się sypać... Nawet nie chcę wspominać :)

Tym razem będzie nietypowa choinka. Zaczyna powstawać. A ile przy tym zabawy. 

Stożek z patyczków, przypominający kształtem choinkę, owinięty został sznurem lampek i organzą w kolorze ecru. To taki mój wynalazek na choinkę w innej postaci. Używam jej od kilku lat. W ubiegłym roku była żywa choinka w donicy. Na te święta powraca stożek.



 Z siebie też można zrobić choinkę. A co :)




Baza gotowa. Niedługo pojawią się na niej różne ozdoby. 

Jaka choinka pojawi się w Waszych domach?

Pozdrawiam Was przedświątecznie :) 

Pa, pa :)

Wzruszający film "Heidi"

Po raz kolejny obejrzałam poruszający film "Heidi".
 Obraz zrealizowany został na podstawie powieści Johanny Spyri
Powstało kilka ekranizacji tego utworu.
Za każdym razem wzruszam się tak samo. 

Zdjęcia, które poniżej prezentuję nie są najwyższej jakości,
fotografowałam bowiem ekran telewizora.































Heidibrytyjski film familijny z 2005 roku w reżyserii Paula Marcusa.
 
Osierocona Heidi (Emma Bolger) jedzie do dziadka (Max von Sydow), do alpejskiej wioski. Staruszek przywiązuje się do wnuczki. Niebawem jednak dziewczynka wyrusza do Frankfurtu, gdzie zostaje towarzyszką sparaliżowanej Clary (Jessica Claridge). 
Tęskni jednak za dziadkiem i wraca w Alpy. Odwiedza ją Clara. 
Wizyta w górach ma niezwykłe skutki.

Heidi
Gatunek familijny
Rok produkcji 2005
Kraj produkcji  Wielka    Brytania
Język angielski
Czas trwania 100 minut
Reżyseria Paul Marcus
Muzyka Jocelyn Pook
Zdjęcia Peter Sinclair
























































Obsada


Polecam obejrzenie filmu.

 
Idą święta. Wianek i cynamon

Coraz bliżej święta. 
Piękny czas. 

Czas na spotkania, czas na chwilę refleksji, czas na uśmiech. 
Bez pośpiechu, bez biegania. 

Warto zatrzymać w miejscu czas choć na chwilę.


 Chwytajmy te chwile radości.  

Przystrójmy te wyjątkowe chwile zapachem i małymi dziełami. 
Dziełami rąk. 
Naszych rąk, rąk naszych bliskich.

 W wianku, który zrobiłam, jest zapach i cynamonu, i suszonych pomarańczy.






 Jest i filcowy konik na biegunach. 
Małe wspomnienie dzieciństwa. 
Czasu beztroskiego, bezcennego.


Jest i niepowtarzalny aromat zielonej gałązki jodły.



 I jeszcze kilka zdjęć wianka na srebrzystych świerkach...




 i na dorodnej tui.


Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam spokojnych przygotowań do świąt :) 

Pa, pa :)






Czarne mitenki z wełny handmade

Mały oddech od "czapkowania". 

Ale w dalszym ciągu to czas na ciepłe dodatki do naszej garderoby.
Czarne mitenki kolejną robótką, która powstała w moich rękach.
 Do ich wykonania użyłam bardzo dobrej gatunkowo włóczki 
 o wdzięcznej nazwie Cashmira.
Jest bardzo miła, przyjemna w dotyku, nie "gryzie".
Dobrze się z niej robi, oczka wychodzą równiutkie, a nitka gładko schodzi z druta.

Parametry włóczki spisane z banderoli:

  • 100% wełna
  • 100 g || 300 m
  • Druty rozmiar 3 - 5 mm
  • Próbka: 20 oczek i 24 rzędów to 10 cm x 10 cm

Z tej włóczki dziergałam już kilka rzeczy: żółtą sukienkę, czapki, chusty.

Mitenki są zrobione z na drutach skarpetkowych nr 3,5.
 Dawno nie używałam takich narzędzi. I byłam mile zaskoczona - robiło się bardzo dobrze.

Rękawiczki bez palców sięgają za łokieć. Są ciepłe, a dość cienkie.

Wykorzystałam tu ściegi: ściągaczowy 2/2, dżersejowy na prawo i na lewo. 
Środkiem plecie się warkocz 3/3.

W przygotowaniu posta pomogła mi modelka.
Ma ona na sobie piękną, szarą sukienkę z krótkim rękawkiem,
 którą wydziergała własnoręcznie.






Pozdrawiam cieplutko i pędzę do dziergania :)

Tym razem na warsztacie i żółta czapka,
 i komin w kolorze ciemnej fuksji (chyba), i szara tunika. 

Oj, znów się dzieje :)


Pa, pa :)


Pyszny placek z domowymi powidłami

Dziś proponuję Wam z przepis na niezwykle proste i pyszne ciasto
Nie ma prawa się nie udać. 
To ulubiony placek kogoś dla mnie bardzo ważnego. Mojej córki.

Ten przepis przejęłam z "przepiśnika" mojej mamy,
 która zmodyfikowała sposób wykonania ciasta tak, że wygląda ono wyjątkowo. 
W oryginale część kakaowa znajdowała się w środku. 
W naszej wersji jest na wierzchu. 
Ale do rzeczy :)

Składniki:
* 2 1/2 szklanki mąki krupczatki
* 4 łyżki cukru (do ciasta)
* cukier waniliowy (można pominąć)
* 4 żółtka
* 200 g masła
* 1 płaska łyżka proszku do pieczenia
* 1 szklanka cukru (do białek)  
* dżem lub powidła
* 2 łyżki kakao

Sposób wykonania:
Mąkę posiekać z masłem, dodać 4 łyżki cukru, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i żółtka. Ciasto dobrze wyrobić na stolnicy i podzielić na 3 części. 1., największą część, rozciągnąć w formie (ja używam ceramicznej). Ciasto posmarować dżemem lub powidłami. Ja używam śliwkowych, zrobionych własnoręcznie z najprawdziwszych polskich węgierek (bez cukru i innych dodatków, tylko same owoce doprawione miodem i cynamonem). Drugą część schłodzonego w lodówce ciasta zetrzeć na tarce o największych oczkach, posypując powidła (dżem). Ubić na sztywno pianę z białek, dodać cukier i dalej ubijać, tak długo, aż powstanie gładka masa. Wyłożyć ją na starte ciasto. Trzecią część ciasta połączonego z kakao i schłodzonego w lodówce zetrzeć na tarce o grubych oczkach bezpośrednio na pianę. Piec w temperaturze ok. 180° C.

Moje ciasto zyskało na urodzie i smaku dzięki temu, że polałam je sosem ze zmiksowanych  i zamrożonych słodkich truskawek. I, jak zwykle, dodałam listki aromatycznej mięty z balkonowego ogródka.








Życzę smacznego i pozdrawiam cieplutko :) 

Pa, pa :)

Obserwatorzy

Moja lista blogów