Wianek z koszyczkiem na Wielkanoc 2015

Tym razem moja wena poszła w stronę wielkanocnych wianków. I to tak znienacka. Jak zawsze wykorzystałam do ich zrobienia gotową bazę ze słomy. Na to tylko przeźroczysta wstążka, tak, by było widać źdźbła. Szkoda bowiem całkiem zasłaniać takie złote, naturalne piękno. Jeszcze tylko kilka dodatków, trochę kleju na gorąco, ruszyć głową i... gotowe. I bukszpan - rzecz jasna :)

Dziś jeden z wianków w ogrodowym anturażu. 










 Pozdrawiam cieplutko i już właściwie świątecznie :)

A mycie okien mam z głowy :) Bo pogoda zrobiła prezent :)




Pa, pa :)

Rowerem przez świat, mały świat :)

Moja córka przywiozła mi takie oto motto:


"Rower spala Twój tłuszcz i oszczędza pieniądze, 
samochód spala Twoje pieniądze i oszczędza Twój tłuszcz." 

No, to pojechałyśmy po pieczywo (razowe, bo takie lubimy najbardziej) na rowerach. "Pokluczyłyśmy" trochę po parku miejskim, obejrzałyśmy dawno niewidziane miejsca. Wiosna już się tam rozgościła. Młode pączki tylko czekają na ciepłe promienie słońca. Ptaki radośnie śpiewają wśród drzew, uganiając się w poszukiwaniu czegoś przyjaznego do wymoszczenia swoich gniazd. 

Po powrocie z tej krótkiej wyprawy mój kręgosłup trochę się gniewał, ale warto było :) Bo z córką, bo ładna pogoda, bo świeże powietrze, bo lepsza kondycja. Słońce co raz to wyglądało zza chmur :) Jak ja to kocham :) Chłodny wiatr jeszcze trochę przeszkadzał, ale tylko patrzeć, jak będzie pięknie, kolorowo, ciepło i słonecznie.









Pozdrawiam cieplutko :)
Pa, pa :)



Wielkanocna palma A.D. 2015

A.D. 2015 - moja wielkanocna palma wygląda zgoła inaczej niż ta zeszłoroczna. Jest zwykła, skromna, ozdobiona jedynie zieloną rafią. Myślę, że jej cały urok tkwi właśnie w jej prostocie. Ot, taka w tym roku wena. Taka też potrzeba chwili. Wielki ukłon w stronę natury, delikatności, ucieczki od przesytu. Czas przemyślenia, wyciszenia, spokoju. 








Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam pięknej Niedzieli Palmowej :)





Energetyczna tunika ombre w szaro - żółtych kolorach

Miał być sweter, a wyszła tunika. A to i lepiej dla mnie :) Szaro - żółta dzianina o prostym fasonie została wykonana z włóczki malmo (30% wełna, 70% akryl). Włóczka jest miękka w dotyku, trochę się pilinguje, ale kuleczki można łatwo usunąć. Szary kolor tonuje ostrą, odblaskową żółć. 
 
Tunikę wydziergałam na drutach nr 7. Robiłam ją na okrągło aż po pachy. Potem już osobno, by dać miejsce rękawom, które są dorobione. Tył dłuższy od przodu, pęknięcia po bokach - ot i cała filozofia :)

A oto jakie towarzystwo zyskała moja tunika :)








Proszę jeszcze raz zerknąć na projekty z włóczki malmo: tutaj, tutaj, tutajtutaj i tutaj.


Pozdrawiam cieplutko :)

Otwarte Horyzonty, czyli coś dla pań :)

Cieszę się niezmiernie, bo znów obdarzono mnie zaufaniem. Prowadzę kolejne warsztaty z dziewiarstwa ręcznego. Do współpracy zostałam zaproszona przez Stowarzyszenie Kulturalno - Edukacyjne "Otwarte Horyzonty". Świetna inicjatywa, coś, co obudzi tkwiący w kobietach potencjał i pozwoli na rozwinięcie skrzydeł wielu ukrytym talentom. Obserwuję, że w ludzie mają w sobie nagromadzone ogromne możliwości. Tym bardziej popieram takie programy, które wzmacniają wiarę we własne siły, pozwalają na wymianę doświadczeń, dają możliwość na spotkania pasjonackie w przyjaznej, radosnej atmosferze.





Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego dnia.
Wiosna w kalendarzu i słoneczna sukienka

No, i mamy ją. I tę astronomiczną, i tę kalendarzową. Jest nowe życie, nowa nadzieja, nowa radość, nowa energia. Ach, jak to dobrze. Wszyscy pragnęliśmy wiosny jak kania dżdżu.

W moim ogrodzie wiosna rozgościła się na dobre. Miniaturowe żonkile cieszą oko słonecznym kolorem. Gliniana kaczka zyskała nowe, wiosenne piórka.




Żonkile posadzone w gruncie już pokazują swoje świeże oblicze. Są jeszcze malutkie, ale tylko czekać, aż słońce jeszcze bardziej je dopieści. Wtedy zaprezentują się w pełnej krasie.



Te rosną pod murem, więc mają cieplej. Z większą odwagą pokazują swe drobne pączki i kielichy.



I krokusy chwalą się swoją urodą, a kolor żółty przypomina o rodzącym się życiu. Kwiaty, po długotrwałym zimowym śnie, zwiastują prawdziwą wiosnę. Bo żółć jest pierwszą, wiosenną barwą kwitnienia.



Te fioletowe krokusy już układają się do snu, gdyż słońce chyli się ku zachodowi. Jutro wstanie nowy dzień. Też będzie pięknie :)




Jak na prawdziwą dziewiarkę przystało, rozpoczęłam nową, wiosenną robótkę. Będzie sukienka w energetycznym, słonecznym kolorze :) Włóczkowa adrenalina poszła w górę, a nowemu projektowi wtóruje biały, pachnący hiacynt.




Pozdrawiam wiosennie :)

Oj, tak, tak. Wiosny, wiosny dajcie choć smak :)

Oj, tak, tak. Wiosny, wiosny dajcie choć smak :) 

To już dziś dzień kalendarzowej wiosny.

Jutro zaś rozpocznie się wiosna astronomiczna :)

Widzę ją, czuję i słyszę :) 

Tak wyglądała w moim ogrodzie w ubiegłym roku.





Jaka jest AD 2015? Pokażę jutro. 

Pozdrawiam jeszcze cieplej niż zwykle, bo "świeżowiosennie"




Księżyc a nasze życie - moon in our live

Znalazłam coś ciekawego, coś z czego warto skorzystać. Od dawien dawna ludzie fascynowali się zjawiskami przyrodniczymi, korzystali z dobrodziejstw natury. Księżyc i my jesteśmy częścią Kosmosu. To niepodważalna prawda. Przypływy i odpływy morza są uzależnione od Srebrnego Globu - myślę, że to jest argument, który przekona Was, że warto skorzystać z kalendarza księżycowego.




Dzierganie z lekka zostało usunięte na boczny tor, ale udało mi się w ostatnich tygodniach ukończyć sweter w energetycznych kolorach. Dziś preludium z pięknym krajobrazem w tle, czyli znów Piwniczna Zdrój. To miejscowość, w której dość długo przebywałam.










Pozdrawiam i zapraszam ponownie :)

Pa, pa :)

Keep calm and work out + różowa czapa 4/12

I znów kolejny prezent (pierwszy był tutaj). Tym razem w ramach projektu "12 czapek w jeden rok".



Część druga wydania “Keep calm and work out”, wita się z Państwem Kasia. 

Owo hasło nie gości w żadnej materialnej formie (jak poprzednio na t-shircie), 
a tym razem pojawia się w głowie. 

Dziś kilka słów na sportowo.

Mam wrażenie, że obecnie świat podzielił się na dwa rodzaje ludzi – aktywnych i pasywnych. Pracownicy korporacji, którzy kilka (kilkanaście) godzin dziennie grzeją na fotelach niektóre części ciała, również prezentują odmienne formy spędzania wolnego czasu. Po pracy albo z ciężkim sercem podnoszą się z owych foteli i wracają do domu, aby z ulgą znów usadowić się na miękkiej kanapie i włączyć telewizor, albo z radością podrywają się do góry, by udać się na tzw. aktywny wypoczynek. Tych drugich na szczęście jest coraz więcej. I to nie tylko wśród „białych kołnierzyków”, ale we wszystkich branżach.




Od tej chwili zrozumieją i poprą moje słowa tylko te jednostki, które wolny czas spędzają na wszelakich fizycznych działaniach i aktywnościach. Te osoby zapraszam do dalszej lektury. Pozostałych również zapraszam do przeczytania moich przemyśleń. Może sami dojdziecie do podobnych wniosków, a być może nawet jutro po pracy ruszycie na pierwszą w życiu przebieżkę.
Pomysł na dzisiejszy wpis przyszedł mi w momencie, kiedy rano pot lał mi się po twarzy, a ja robiłam ostatnie powtórzenia przysiadów. Sztanga na plecach nie ułatwiała podnoszenia się, ale nikt nie obiecywał, że będzie prosto.




Naszedł weekend, a ja od kilku dni myślałam „w końcu się wyśpię”. Na dzisiejszy poranek nie nastawiłam budzika. Stwierdziłam, że jeden dzień lenistwa w łóżku przynajmniej do 10 mi się należy. „Jakież było moje zdumienie, gdy…” – chciałabym zacząć, ale do zdziwienia było mi zdecydowanie daleko. Obudziłam się punkt 7:12 i przywitałam dzień owsianką z bananem, płatkami migdałów i chia. W planowanej godzinie końca byczenia się byłam już na siłowni.
Któregoś dnia prosto po pracy odwiedziłam siłownię. Telefon miałam rozładowany, więc zamiast muzyki podłączyłam się do mini telewizorka na bieżni. 21:15 rozpoczęłam trening, akurat zaczynał się film w TVN - ie. Było mi okrutnie smutno, kiedy godzinę później trener grzecznie zaprosił mnie do szatni, ponieważ lada moment mieli zamykać klub.




A jak wygląda zaopatrzenie odzieżowe? Jesteś mocno wkręcony w sport, jeśli planując miesięczny budżet, nie myślisz o nowej kolekcji swojego ulubionego projektanta. Za to kupujesz coraz więcej koszulek/spodenek/bluz/legginsów/kurtek/bielizny sportowej. Zwyczajnie nie nadążasz z praniem :) Zamiast o kolejnych szpilkach, marzysz o butach do biegania. Nie martwisz się, kiedy mimo traconych centymetrów w talii Twoje ulubione dżinsy stają się bardziej opięte. Oznacza to tylko, że Twoje pośladki zrobiły solidny level up! :)

Czasem trudno jest pogodzić pracę, życie towarzyskie i sport. Problem pojawia się, kiedy znajomi proponują Ci wyjście w teren, na kolację/imprezę/do kina. Patrzysz w kalendarz i widzisz, że na ten wieczór zaplanowałeś już ćwiczenia. Rozwiązanie jest prostsze, niż może się wydawać. Niekoniecznie za pierwszym, ale za którymś razem na pewno uda Ci się wyciągnąć przyjaciół na wspólne bieganie, wycieczkę w góry czy "rowerowanie". Albo chociaż na dłuższy spacer na początek, zamiast siedzenia w knajpie.




Co się stanie, jak już uzależnisz się od sportu? Wyrzuć z głowy negatywne skojarzenie ze słowem „nałóg”. Ten ma same pozytywne konsekwencje. Zaczniesz:
- Lepiej spać i wstawać wcześnie rano, w wolny dzień, bez budzika.
- Lepiej jeść, bo dwa (naście) razy zastanowisz się, zanim zjesz fast fooda. Przecież wiesz, ile wysiłku będzie Cię kosztować spalenie tych kalorii.
- Lepiej radzić sobie w kryzysowych sytuacjach. Pozytywne myślenie nie będzie Cię opuszczać przez całą dobę, a w trudnych chwilach z łatwością znajdziesz rozwiązanie trudnych problemów.
- Lepiej organizować sobie czas. Priorytetem stanie się dla Ciebie wyjście na trening, więc przestaniesz marnować cenne minuty.
- Mieć bardziej kreatywne pomysły, co przełoży się na wyższą jakość życia i/lub awans w pracy.
- Być szczęśliwym człowiekiem w każdej sytuacji. Porzucisz złudne nadzieje co do przyszłości, a zaczniesz mieć marzenia. Przestaniesz rozdrapywać rany z przeszłości, a docenisz wspomnienia. Teraźniejszość stanie się bardziej kolorowa, jakbyś patrzył na życie przez różowe okulary.
To wciąga!




Żegnam się, wchodząc na drabinę zbadać, co słychać w naszym karmniku :)
Pozdrawiam i do następnego przeczytania!
Kasia :)



************************************************************************************

No cóż, rady niezłe. Nieprawdaż? 

A przy okazji pokazałyśmy kolejną czapkę - w optymistycznych barwach.

Dodam, że włóczkę zakupiłam w sklepie Biferno.

Pozdrawiam cieplutko :)
Pa, pa :)




Obserwatorzy

Moja lista blogów