2 kwi 2019

Co wczesną wiosną w ogrodzie piszczy?

Wiosna już zagościła w naszym klimacie. Na razie nie rozpieszcza nas jednak ciepłem, ale dłuższy dzień po zmianie czasu i piękne słońce rekompensują tę niedogodność. Z moich szafek coraz częściej na świeże powietrze wychodzą wraz ze mną moje ulubione szpilki 😉

A co słychać w ogrodzie? Pracy jest sporo. Przegląd roślin obejścia domu zrobiony. Najbardziej wymagający jest trawnik. Czeka na odświeżenie. Konieczne jest usunięcie sfilcowanej warstwę. Trzeba go napowietrzyć, nakłuwając murawę widłami i dosiać trawę w pustych miejscach.

Mimo chłodnych dni pierwsze kwiaty już się pojawiły i cieszą oko, dając dużo radości. Jak zawsze niezawodne i wytrwałe są stokrotki.


Trochę później, niż w poprzednich latach swoje złote oblicze pokazały miniaturowe narcyzy. Co roku kupuję je do domu, a po przekwitnięciu wysadzam do gruntu. Niektóre w tym roku nie wyrosły, ale dosadziłam nowe, więc myślę, że pojawią się w przyszłym roku.


Błękitne szafirki nieśmiało wychyliły się z podłoża z kory. Nie są zbyt okazałe, bo mają słabe podłoże. Po przekwitnięciu muszę je przesadzić w inne miejsce.


Zimozielony barwinek też już zaczyna kwitnąć. Pięknie wśród ciemnej zieleni wyglądają niebieskie, drobne kwiatuszki. Liście barwinka będą zdobić wielkanocny koszyk.


Zimę świetnie przetrwały pnące róże. Już nie mogę się doczekać, kiedy zakwitną. Trzeba im pomóc, zasilając nawozem. Odwdzięczą się z nawiązką i będą kwitnąć do późnej jesieni.







Jesienią posadziłam do ocynkowanych wiader tulipany. Światło dzienne ujrzały liście. Tylko czekać, kiedy wyrosną kwiaty. Mam nadzieję, że zdążą do Wielkanocy.




W tym roku krokusy zastrajkowały i zakwitły w niewielkiej ilości. Może jakieś gryzonie je zjadły. W poprzednich sezonach pokazały swoje piękno w pełnej krasie.



Krokusów było jak na lekarstwo, za to bratki dość wcześnie zagościły w ogrodzie. Dobrze znoszą nawet kilkustopniowe przymrozki. Co roku sadzę te urocze kwiatki. W koszach, wiadrach i donicach mają się dobrze. Ich dość duże kwiaty rozweseliły wejście do domu. Witają gości i domowników. 







Forsycja u moich sąsiadów buchnęła z wielką siłą. To najładniejsze okazy w naszym otoczeniu. Morze żółtych, drobnych kwiatów ubarwia najbliższą okolicę. Forsycja jest jednym z pierwszych kwitnących krzewów. 






 Kwitnących roślin jest coraz więcej. Pojawiły się też ślimaki w kolorowych skorupach.


W ogrodzie jest sporo pracy, warto jednak podjąć ten trud. Odpoczynek wśród bujnych roślin i pięknych kwiatów będzie ogromną przyjemnością.

W domu na ciepłe dni czekają zielistka i pelargonie - krakowiaki. Będzie cudnie 😉




Sok z brzozy jeszcze cieknie, ale ze zdecydowanie mniejszą intensywnością. Na początku sezonu drzewo dawało ok. 2 litrów na dobę. Teraz ta ilość zmniejszyła się do jednej szklanki. Na kolejną porę pozyskiwania oskoły trzeba będzie poczekać do przyszłego roku. Już teraz zapisuję przypomnienie w kalendarzu, by nie przegapić terminu. Byłoby szkoda. O cennych właściwościach tego chłodzącego i leczniczego napoju pisałam kilka tygodni wcześniej.







2 komentarze: