31 lip 2018

Wydrukujmy sobie dom… czy to możliwe?

lipca 31, 2018 3 Komentarze
Rozwój, rozwojem, ale…
Pamiętajmy o jednym – drukarki 3D mają swoje pewne ograniczenia. Po pierwsze – są duże, potrzebują też dużo przestrzeni. No i generalnie to jeszcze zostaje nam zestaw takich kwestii jak chłodzenie, jak organizacja całej przestrzeni konkretnie będzie się mogło przełożyć na to ,że mówimy o trendzie, który będzie wyraźnie umacniał się na skalę konkretnego podejścia do tematu. Tutaj trzeba też powiedzieć jasno, że będziemy mogli sobie też przełożyć to wszystko na pełne zadowolenie z rezultatów, przy czym mając na uwadze fakt, że będziemy tutaj konkretnie mogli sobie obserwować jak te trendy się rozwijają, należałoby też powiedzieć o kwestiach, gdzie znaczenia mają materiały stosowane w drukowaniu trójwymiarowym są stosunkowo tanie w procesie produkcyjnym. To, w zestawieniu z dosyć wysokimi cenami drukarek jednak, daje pewnego rodzaju zrównoważenie i generalnie, w odniesieniu do trwałości, prawdziwie i rzeczywisty sposób powoduje, że mówić możemy o bardzo konkretnym podejściu do tematu. Nie jest tajemnicą, że będziemy nadal obserwować wiele ciekawych czynników i sytuacji, które będą się mogły przełożyć na konkrety. Rzeczywiście druk 3D może w budownictwie wiele zdziałać, niemniej pamiętajmy o tym, że tu też znaczenie mają warunki środowiskowe, klimatyczne i praca nad materiałami będzie musiała nadal przebiegać w zaawansowany sposób, aby rzeczywiście mówić o powszechnym drukowaniu domów. Konkretniej mówiąc chodzi tutaj o taką sytuację, w której naprawdę będziemy mogli sobie konkretnie powiedzieć, że mamy do czynienia z doskonałą różnorodnością, która będzie w stanie się przełożyć na mega konkretne efekty. Trzeba tu sobie tez powiedzieć, że dzięki drukowi 3D coraz więcej branż zaczyna ewoluować. Tak naprawdę, tu jesteśmy skłonni sobie konkretnie przełożyć wszystko na praktykę. To znaczy, będziemy mogli konkretnie sobie to wszystko zorganizować.

23 lip 2018

Jadą goście, jadą, czyli placek ze śliwkami

lipca 23, 2018 10 Komentarze
Jadą goście, jadą... 

Jak staropolski obyczaj nakazuje, gości witamy pięknie. Pachnące, domowe ciasto do kawy być musi. A jakże by inaczej. 

Goście zaproszeni, pędzę więc do kuchni i piekę mój dyżurny placek. Zawsze się udaje. Przepis publikowałam już na moim blogu, tyle, że poprzednio używałam dżemu. Jak zawsze zresztą. Tym razem do ciasta dodałam śliwki. I to okazało się kulinarnym strzałem w dziesiątkę! Wypiek udał się wyjątkowo. Był nawet o wiele lepszy niż ten, jaki zawsze robiłam.  Placek nie był bardzo słodki, a dodanie lekko kwaskowatych śliwek spowodowało, że ciasto nabrało orzeźwiającego smaku, było niezwykle lekkie i wilgotne. 


Składniki:
⇒ 2 1/2 szklanki mąki krupczatki
⇒  4 łyżki cukru (do ciasta)
⇒  cukier waniliowy (można pominąć)
⇒  4 żółtka
⇒  200 g masła
⇒  1 płaska łyżka proszku do pieczenia
⇒  1 szklanka cukru (do białek)  
⇒  1 kg śliwek (lub innych owoców)
⇒  2 łyżki kakao

Sposób wykonania:
Mąkę posiekać z masłem, dodać 4 łyżki cukru, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i żółtka. Ciasto dobrze wyrobić na stolnicy i podzielić na 3 części. 1., największą, rozciągnąć w formie (ja używam ceramicznej). Na ciasto wyłożyć połówki śliwek, skórką do góry. Drugą część schłodzonego w lodówce ciasta zetrzeć na tarce o największych oczkach, posypując śliwki. 



Ubić na sztywno pianę z białek, dodać cukier i dalej ubijać, tak długo, aż powstanie gładka masa. Wyłożyć ją na starte ciasto. 



Trzecią część ciasta połączonego z kakao i schłodzonego w lodówce zetrzeć na tarce o grubych oczkach bezpośrednio na pianę. 



Piec w temperaturze ok. 180° C.





Po domu rozchodził się wspaniały aromat. 

Ciasto smakowało gościom, a to najważniejsze. Zachęcam do jego upieczenia. Przepis jest prosty, a efekt znakomity.




18 lip 2018

Lampa podłogowa w salonie – satysfakcjonujący wybór

lipca 18, 2018 2 Komentarze
W salonie spędzamy sporo swojego czasu każdego dnia. Odpoczywamy, zbieramy siły na kolejny dzień zmagań z obowiązkami, spotykamy się z rodziną i znajomymi. Potrzebujemy funkcjonalnej przestrzeni, ale i doskonale dobranego oświetlenia. Idealnie w salonie sprawdza się lampa podłogowa, jednak by dokonać odpowiedniego zakupu, trzeba się zastanowić nad kilkoma elementami. 
Funkcje lampy podłogowej
Na początek zastanówmy się, jakie funkcje spełnia nasz salon, a także, jakie funkcje ma spełniać lampa podłogowa. Jeśli salon jest reprezentacyjnym i korzystamy z niego tylko i wyłącznie podejmując gości, będziemy potrzebować oświetlenia dopełniającego atmosfery profesjonalizmu i powagi. Lampa podłogowa będzie również musiała stanowić ozdobę wnętrza. W tej sytuacji świetnie sprawdzają się lampy stojące wykonane z metalu, z kryształowymi bądź szklanymi detalami. Barwa światła może być chłodna, wyrazista, by dobrze oświetlać. Mówiąc prosto – od zewnątrz oczy raczyć ma estetyczne i gustowne wykonanie. Sercem lampy podłogowej w reprezentacyjnym salonie stanie się wyraziste światło, które być może zastąpi oświetlenie centralne.

Innych wyborów dokonamy, jeśli lampa stojąca ma stanąć w salonie bądź innym pomieszczeniu, które przeznaczone jest dla domowników. Liczyć się będzie uzyskany charakter wnętrza i atmosfera domowego ogniska. Lampa podłogowa może być minimalistyczna, choć bazująca na stabilnej podstawie. Powinna roztaczać ciepłe światło, raczej dekorujące, aniżeli nazbyt wyraziste. Dobrze sprawdzi się konstrukcja z więcej niż jednym źródłem światła. To główne skierowane ku górze, optycznie powiększy pomieszczenie i uczyni je jaśniejszym, a nawet bardziej przestronnym. Z kolei niewielki punkt świetlny na elastycznym ramieniu pozwoli swobodnie czytać. Bądź też zaowocuje klimatem wieczoru spędzanego ze swoją połówką, przy romantycznym filmie. Subtelne światło, miękkie i przytłumione płynące spod klosza lub abażura, dopełni harmonii.

Miejsce ustawienia
Lampa podłogowa zajmuje sporo miejsca, dlatego skrupulatnie trzeba przemyśleć miejsce, w którym ma stanąć. Ustawiona w narożnikach sprawdza się wtedy, gdy zależy nam nie tylko na klimacie, ale poprawianiu proporcji niewymiarowych pomieszczeń. Jeśli zostanie ustawiona zaś w okolicy kanapy, przy komódce z ubraniami, która oddziela część przeznaczoną do snu od tej wydzielonej z myślą o pracy, podkreśli miejsce, w którym przechodzi strefa jedna, w drugą.

Światłem możemy eksponować ciekawe elementy wystroju, struktury, faktury, jak i mamy szansę nadawać waloru dekoracyjnego zwyczajnym elementom. Jednocześnie to właśnie światło pozwala maskować niedoskonałości, nie tylko architektoniczne. Snop światła z lampy stojącej kierujemy na te fragmenty powierzchni, które chcemy podkreślić. Z kolei ukrycie nieciekawych punktów jest możliwe, jeśli snop światła będzie padał spod mlecznego klosza bądź tkaninowego abażuru, dzięki czemu pozostaną zacienione nieciekawe miejsca.

No właśnie... klosz czy abażur?
Lampy podłogowe to wybór pomiędzy kloszem osłaniającym żarówkę lub typowym abażurem. Obydwa rozwiązania są charakterystyczne, ale dają szansę na uzyskanie innych efektów wizualnych. Tkaninowy abażur świetnie wpisuje się w salony o wystroju skandynawskim, rustykalnym czy prowansalskim. Klosze przywodzą na myśl nowoczesne wnętrza. Mogą nawet wpisać się w loftowe salony.

Obydwa rozwiązania to atut w postaci bardzo prostej modyfikacji wystroju wnętrza. Zmieniamy abażur, klosz, a może i żarówkę na taką, która również ciekawie się prezentuje i odświeżony wystrój gotowy!

Lampy stojące, które znacząco odbiegają od swoich pierwowzorów, są zwykle luksusowe i bardzo gustowne, ale trzeba je dobierać umiejętnie, bo tutaj zmiana wystroju wnętrza często oznacza konieczność zakupu nowego oświetlenia. By się nie pomylić w swoim zakupie i znaleźć taką lampę podłogową, która na pewno spełni wszystkie nasze oczekiwania, pamiętajmy o tym, by oświetlenie wybierać na samym końcu.

Więcej o lampach podłogowych znajdziemy pod adresem https://azzardo.com.pl/23-podlogowe

3 lip 2018

Drutorandka w Biferno

lipca 03, 2018 8 Komentarze
Kobiety lubią się spotykać ze sobą, a jeśli jeszcze mają wspólne zainteresowania, to lecą na owo spotkanie jak na skrzydłach. Drutorandka był to świetny pretekst do tego, aby wyjść z domu i w miłej atmosferze, z dala od obowiązków domowych, spędzić czas. Również ja zarezerwowałam sobie kilka godzin na udział w wydarzeniu organizowanym przez Biferno

Mam nadzieję, że będzie to cykliczna impreza, bo przebywanie w gronie pań mających wspólną pasję jest bardzo przyjemne i niezwykle inspirujące. Wyobrażacie sobie kilkanaście kobiet, które zręcznie posługują się szydełkiem czy drutami, w tym czasie rozmawiają patrząc sobie w oczy, piją kawę i delektują się słodyczami? Zapewniam, że to widok bezcenny. Panie przyniosły na spotkanie dzianiny wykonanie własnoręcznie i z błyskiem w oku opowiadały o sposobie wykonania projektów. Co osoba, to inne dzieło. Dziewiarki serdecznie dzieliły się swoimi doświadczeniami, niuansami związanymi z dzierganiem. 





















Panie podkreślały, że szydełkowanie czy robienie na drutach jest dla nich ogromną przyjemnością, źródłem pozytywnego myślenia, lekarstwem na stres. A potem już ogromna satysfakcja, że zakładamy na siebie własnoręcznie, oczko za oczkiem, zrobione ubrania lub obdarowujemy nimi swoich bliskich.

Taki widok w każdej dziewiarce budzi emocje, w głowie już rodzą się nowe pomysły.



Spotkanie przebiegło w szalenie miłej, kobiecej atmosferze służącej wymianie pozytywnej energii. Czekam na kolejne.

Więcej zdjęć ze spotkania można obejrzeć tutaj.