30 paź 2015

Twórcze Inspiracje 6/2015 - recenzja

października 30, 2015 0 Komentarze
Ukazał się nowy numer "Twórczych Inspiracji" firmy Coricamo
Periodyk wydawany jest co 2 miesiące. 
Okładka najnowszego numeru 6/2015  zapowiada jego świąteczny charakter.

  *
* źródło zdjęcia

Znajdziecie tu Państwo instrukcje wykonania wielu ozdób, zabawek, galanterii, biżuterii:
- bombek zrobionych różnymi technikami,
- zawieszek na choinkę,
- kartek świątecznych z wykorzystaniem haftu krzyżykowego,
- szydełkowej galanterii,
- kolii z koralików.

W poniższym filmie można zobaczyć krótką prezentację czasopisma.
Piękne wydanie na papierze kredowym i kolorowe fotografie 
zachęcają do sięgnięcia po gazetę, 
która zrodziła się z potrzeby tworzenia wielu pasjonatów. 




  *
* źródło zdjęcia

Z zaskoczeniem przeczytałam, że szydełkiem można wykonywać rzeczy, 
które wyglądają tak, jakby zostały wydziergane na drutach.
Taka technika nazywa się - knooking.




Fantazyjny szal...



... i kolorowy pled też zostały wykonane szydełkiem.



Korzystając z rad zamieszczonych w "Twórczych Inspiracjach", 
będzie można zrobić oryginalny naszyjnik.



W czasopiśmie znajdziemy również ofertę włóczek firmy "Phildar"
oraz tkanin z nadrukami, galerię czytelników, listę blogów wartych odwiedzenia, 
a także informacje dotyczące zakupu akcesoriów do robótek ręcznych.




Również dzieci, pod czujnym okiem dorosłych, zrobią piękne rzeczy, 
które wzbogacą świąteczny klimat. 

 



Z lektury dowiemy się również w jaki sposób wejść w posiadanie czasopism 
"Twórcze Inspiracje" oraz "Igłą Malowane".

 Nadchodzi czas bogaty w tradycje związane z obdarowywaniem się prezentami.
Myślę, że każda kreatywna osoba znajdzie dla siebie coś interesującego
i podejmie działania odtwórcze 
lub zainspiruje się przedstawionymi propozycjami.

Sposób wykonania proponowanych ozdób i galanterii 
został opisany w przystępny i czytelny sposób. 

Pozdrawiam, życząc przyjemnej lektury i wielu miłych chwil z "Twórczymi Inspiracjami" :)

Dziękuję Zespołowi Coricamo za wpisanie mnie na listę recenzentek.

Pa, pa :)



28 paź 2015

Czapka w warkocze i turkusowe paski 10/12

października 28, 2015 16 Komentarze
"12 czapek w jeden rok" to zabawa, w której biorę udział. Pędzę z dzierganiem, fotografowaniem i pisaniem, bo czas ucieka. 

Tym razem pokażę ciepłą czapę w kolorowe pasy. Została wykonana z trzech rodzajów włóczek. Jedną z nich jest boshi (paski turkusowe i pompon), drugą moher  (pasek biały), a trzecią tweed (paski szare).  

W czapce wykorzystałam 3 rodzaje ściegów: warkocze, dżersejowy na lewo i ściągaczowy 1/1. Zdobi ją pompon.

Czapa jest grubaśna, świetnie będzie chroniła przed zimnem, a jej kolorystyka ożywi sportowe, i nie tylko, stylizacje.



  
 Dodatkiem do czapki jest srebrna blaszka z logo "W harmonii".




Pozdrawiam cieplutko i zapraszam ponownie.


Pa, pa :)

27 paź 2015

Czapka z warkoczem na drutach 9/12

października 27, 2015 8 Komentarze
Spodobał mi się projekt "12 czapek w jeden rok". Biorąc udział w zabawie i nadrabiając zaległości, zrobiłam kolejne nakrycie głowy.

Czapkę wydziergałam z włóczki w kolorze lazurowego nieba o wdzięcznej nazwie "lotus". Jest ona bardzo przyjemna w dotyku, nie "gryzie". 

Parametry włóczki:
Skład:
wełna - 22%, alpaka - 5%, akryl - 33%, poliester - 40% 

Motek: 50 gram - 175 metrów
Zalecane druty: numer 3 - 6


Na czapkę zużyłam niecałe 2 motki. Ponieważ chciałam, by nakrycie głowy było mięsiste i ciepłe, robiłam je podwójną nitką na drutach nr 7. Dziergałam na okrągło, by uniknąć zeszywania. Podobny wzór i ścieg wykorzystałam w czapce malinowej.
Z oliwkowej włóczki "lotus" zrobiłam czapkę dla znanej polskiej projektantki o światowej sławie Evy Minge. Artystka zaprezentowała się w niej na Facebooku, o czym napisałam tutaj. Nakrycie głowy fotografowałam wcześniej w kroplach deszczu. A jak wyglądała czapka świeżo po zrobieniu? A tak.



Korzystając z pięknej pogody sfotografowałam czapkę w jesiennej scenerii. 






Zdecydowałam się na 4 ściegi: 
dżersejowy na lewo, z warkoczem, francuski i ściągaczowy 2/2.






Do zaprezentowania zostały mi tylko 3 czapki. 

Jedna jest już gotowa.
Czy zdążę? Nie wiem, ale bardzo się staram :)

Pozdrawiam cieplutko :)

Zapraszam do zaglądania i komentowania :)

Pa, pa :)





Pieczone buraki, czyli ćwikła inaczej

października 27, 2015 6 Komentarze
Kiedy gotowałam buraki ćwikłowe, to wszędzie pełno było drobnych, bordowych kropek. 
Na kuchence, na blacie, na ścianach, na podłodze. Dodam, że garnek był zamknięty.

Dla mnie było to nie do zniesienia, więc zapiekam teraz warzywa w piekarniku 
w temperaturze 180 stopni C tak długo, aż są miękkie.

Potem obieram je (skórka bardzo łatwo schodzi) i trę na tarce. 

Tak przygotowane buraki są pyszne, mają dużo lepszy smak, niż te gotowane. 
Startą ćwikłę doprawiam solą i octem jabłkowym. 
Podaję na ciepło lub zimno. 

To niezwykłe, ale temperatura zmienia smak.
 Polecam buraczki na ciepło, zwłaszcza teraz, kiedy na dworze jest coraz chłodniej. 

Zdjęcie jest lekko przydymione, bo gorące warzywa zostały wyjęte z piekarnika
 i nad ceramiczną formą unosiła się biała para :)



Pozdrawiam :)

Pa, pa :)


19 paź 2015

Za co kochamy grzyby, czyli wspomnienie z dzieciństwa

października 19, 2015 10 Komentarze
Dzień dobry :)

Jestem córką wytrawnego grzybiarza. Już jako mała dziewczynka wędrowałam z moim tatą po lasach w poszukiwaniu borowików, maślaków, podgrzybków, koźlarzy. 

Często bywało tak, że tata dyskretnie wskazywał mi miejsce, w którym rosły grzyby. Bywało też, że i ja samodzielnie je znajdywałam. Wiele z nich potrafiłam rozpoznać, bo nauka taty nie poszła w las. 
Później moja mama przerabiała leśne skarby na wszelkie możliwe sposoby. Potrafiła z tych cudownych darów lasu wyczarować niesamowite przysmaki: zupę ze szlachetnych borowików, marynowane opieńki, jajecznicę z dużą ilością maślaków i zieloną pietruszką, rydze na maśle. Rarytasem była smażona kania o niezwykłym smaku. Aromatyczny bigos ze swojskiej kiszonej kapusty, wigilijny żur i wonny kapuśniak też nie obeszły się bez grzybów zebranych przez tatę. A wszystko przyrządzone było tak, że palce lizać :)

W sezonie dom wypełniony był wyjątkowym aromatem. Pokrojone grzyby suszyły się na słońcu nanizane na nitki, w piekarniku, nad kuchennym piecem z zielonych kafli.



Grzyby bardzo związały się z polską tradycją kulinarną. I choć ciężkostrawne, są wszechobecne na naszych stołach. Walory smakowe grzybów kuszą i nadają potrawom wyjątkowego charakteru. Powszechnie uważa się, że nie zawierają cennych składników, jednak nie jest to zgodne z prawdą. Są bowiem wyposażone w cenny błonnik oraz witaminy B, PP, A i D, węglowodany, fosfor, wapń, żelazo, sód, cynk, miedź, jod, fluor, mangan i ołów.
Źródło:

Grzyby to nie tylko walory smakowe. Obok ich urody nie sposób przejść obojętnie. Dziś miałam to szczęście, że znalazłam takiego oto dżentelmena w ogrodzie.



Rósł na mchu pod brzozą wśród opadłych, szeleszczących liści. Kiedy moje czujne oko wypatrzyło go, pobiegłam czym prędzej do domu aparat. Uwieczniłam na zdjęciu owo pachnące znalezisko. Czyż nie warte było sesji fotograficznej?





Wesoły, brzozowy liść zawadiacko przyczepił się do brązowego kapelusza. 




Wśród zielonych liści zimozielonego bluszczu pospolitego 
grzyb też pięknie się prezentuje. 




A tu  w towarzystwie kolorowych warzyw i niejadalnych, acz urodziwych kolegów.



Sesję przerwała konieczność gotowania obiadu. 
Pasja fotografowania pasją, ale jeść trzeba :)
 
A' propos - do rosołu dodaję kilka suszonych grzybów 
dla poprawienia koloru, smaku i aromatu.
Polecam :)


Obfotografowany kozak został już pokrojony
 i suszy się w małym koszyku na ciepłym kaloryferze. 


Pozdrawiam cieplutko :)

Pa, pa :)










18 paź 2015

Zima w październiku. Anomalia czy norma klimatyczna?

października 18, 2015 16 Komentarze
Dzień dobry :)

Z lekkim opóźnieniem donoszę. 1. października zaskakujący widok za oknem spowodował, że przecierałam oczy ze zdziwienia. Jawa, czy sen? Wprawdzie wiele źródeł podawało taką prognozę pogody, ale co real, to real. Wszyscy mentalnie byliśmy przygotowani na opady śniegu, ale "biała sytuacja" o tej porze roku, to jednak rzadkość. A może norma? Cytując za klasykiem, powiemy: "Sorry, taki mamy klimat". Hm... Jeśli taki mamy klimat, to dlaczego nie wszystkie służby odpowiedzialne za odśnieżanie były przygotowane do wykonania zadań związanych z odpowiednim przygotowaniem jezdni i chodników? Tak, by umożliwić normalne  funkcjonowanie ludziom spieszącym do swoich codziennych obowiązków? Do pracy, do szkół. 


A aura robi swoje i rządzi się swoimi prawami. 

Widoki piękne.






 Tylko zaszyć się pod koc i dziergać, 
bo włóczkowym czapkom do twarzy w zimowym anturażu.

I... byle do wiosny :)  


Pozdrawiam słonecznie :)


14 paź 2015

"Uczulona na wino" recenzja

października 14, 2015 15 Komentarze
Izabela Jagosz napisała swoją pierwszą powieść "Uczulona na wino". Autorkę powieści mam przyjemność znać osobiście. To niezwykle utalentowana osoba o wspaniałym sercu, czego niejednokrotnie osobiście doświadczyłam.

Miałam to ogromne szczęście, że przeczytałam tekst utworu, zanim ten ujrzał drukarnię. Taki świeży, bez korekty. Cudowny. Czytałam całą noc, do białego rana. Nie mogłam się oderwać od "Uczulonej..". Targały mną emocje, rozpalające policzki do czerwoności. Poziom adrenaliny wzrósł chyba kilkakrotnie, kiedy czytałam o "dokonaniach" Prezesa. Aż dopadł mnie blady świt. Ptaki zaczęły śpiewać, oznajmiając początek nowego dnia. Tylko rozsądek kazał mi położyć się spać, choć ciężko było oderwać się od niezwykle pasjonującego utworu. Nie mogłam się doczekać, kiedy codzienne obowiązki pozwolą mi na dotarcie do zakończenia.

Książkę czyta się jednym tchem, bo Izabela jest obdarzona lekkim piórem. Nie sposób się zanudzić. Nawet kawa nie jest potrzebna, by pochłonąć utwór od deski do deski, porzucając wszelkie inne czynności. Tyle tu nie tylko emocji, ale i mądrości życiowych.  Wnikliwe i analityczne postrzeganie ludzkich zachowań nie są autorce obce. Psychologiczne portrety bohaterów powieści świadczą o jej umiejętności głębokiego obserwowania otoczenia. W powieści jest zapisane samo życie.
  


"Iga to energiczna, czterdziestoparoletnia kobieta, matka dwójki dzieci. Dla poznanego na autostradzie Prezesa zostawia dom, znajomych, karierę w międzynarodowej korporacji i przenosi się do Zadrzewia. Nowo poznanemu mężczyźnie oddaje całą siebie, dla miłości rezygnując ze wszystkiego, co było dla niej ważne.
Wiedzie z pozoru wspaniałe życie – podróże w najdalsze zakątki świata, zakupy w dobrych sklepach, znajomi z pierwszych stron kolorowych pism i brak zmartwień natury egzystencjalnej. Z całych sił walczy, aby w nowym świecie pozostać sobą. Żyjąc pod jednym dachem z Prezesem, obserwuje wnikliwie otaczającą ją przestrzeń, w której główną rolę odgrywają pieniądze. Patrząc, jak kolejni panowie zamieniają swoje „stare” żony na młodsze o kilkadziesiąt lat partnerki, nie spodziewa się, że dla niej los pisze podobny scenariusz.

Izabela Jagosz, ur. 1969 r. w Wadowicach. Przez wiele lat związana z pracą w mediach oraz reklamie. Dziś trenerka zajmująca się wsparciem sprzedaży.

Do pisania skutecznie zachęcił ją nauczyciel języka polskiego w wadowickim liceum. Jako nastolatka zaczęła tworzyć wiersze, opowiadania, teksty piosenek (ma na swoim koncie wiele nagród z tamtego okresu), a po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim również felietony, wywiady i reportaże. „Uczulona na wino” jest jej debiutancką powieścią." *

* źródło - tutaj







Polecam przeczytanie "Uczulonej na wino". Na pewno nie będzie to stracony czas.


Pozdrawiam cieplutko :)

Pa, pa :)


P.S. Zdjęcia - dzięki uprzejmości Izabeli Jagosz.




12 paź 2015

Błękitna czapka na drutach 8/12

października 12, 2015 22 Komentarze
Chłodny czas. Lubię wtedy dziergać czapki. W ramach projektu "12 czapek w jeden rok" zrobiłam kolejne nakrycie głowy. Błękitna czapa powstała z włóczki bardzo dobrej jakościowo, czyli z alpiny. Dziergałam już z niej wielokrotnie, np.: płaszczyk o pudełkowym fasonie, czarny płaszczyk, płaszczyk oliwkowy, czarną czapkę.

I znów współpraca: stylizacja - modelka, ja - czapa i foto.


Chłodny wiatr nie przeszkodził nam w zabawie.






Polecam sięganie po alpinę, na pewno nie pożałujecie.

Pozdrawiam cieplutko :)

Pa, pa :)

P. S. Kolejna czapa na warsztacie. Pędzę do przodu co tchu, 
bo koniecznie chcę zrealizować projekt "12 czapek w jeden rok" :)




10 paź 2015

Czapka z czerwonym paskiem na drutach 7/12

października 10, 2015 8 Komentarze
Kolejna czapka zrobiona na wyzwanie "12 czapek w jeden rok". Tym razem proponuję czapkę w paski. Do jej zrobienia wykorzystałam różne włóczki, zagospodarowując motki pozostałe po dzierganiu płaszczyka i innych czapek oraz szali. Dziergałam podwójną nitką na drutach nr 8.

Jest wykonana takim samym sposobem jak dwie poprzednie czapki: w turkusowe paski i czarna. Połączenie dwóch odcieni szarości i ecru z czerwienią dało ciekawy efekt. Oczami wyobraźni widzę czapkę w różnych stylizacjach zarówno sportowych, jak i codziennych.


Chłodne poranki zachęcają, a czasem nawet zmuszają, do noszenia nakryć głowy. Zabawa  "12 czapek w jeden rok" zmobilizowała mnie do ich dziergania. Zbliża się czas obdarowywania naszych bliskich prezentami (mikołajki, gwiazdka), więc trzeba się zawczasu przygotować, by później nie szaleć w natłoku obowiązków. Znam osobę, która przez cały rok sporządza listę podarunków i zaczyna je przygotowywać już we wrześniu. Notuje życzenia swoich bliskich i nie głowi się później, co by tu kupić lub samodzielnie przygotować prezent. Podziwiam ją za taką systematyczność i skrupulatność.



Tymczasem pędzę do dziergania kolejnej czapki,
 bo mam nadzieję, że uzupełnię zaległości. 
Jeszcze tylko 5 czapek.
.

8 paź 2015

Jesienny wianek i Julian Tuwim

października 08, 2015 12 Komentarze
Jest, nadeszła, trwa. Jesień. Nostalgiczna, ale też piękna, bajecznie kolorowa, bogata w dary - błyszczące kasztany, żołędzie w czapkach, smaczne orzechy, pachnące grzyby, pomarańczowe korale jarzębiny. 

 "Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła..."

 jak pisał skamandryta Julian Tuwim i fenomenalnie wyśpiewał Czesław Niemen.

To tyle artyści. 

Biolodzy sprowadzają nas na ziemię i mówią, 
że to nawłoć rozpoczyna jesień. 

Myślę jednak, że mimoza w wierszu Juliana Tuwima jest użyta w przenośni, 
w sensie porównania z miłością - taką lekką i delikatną, niezwykle czułą, a czasem ulotną

Jak to mimoza :)

Czy też macie takie odczucie?


Korzystając z bogactwa darów jesieni  i niezwykłej kolorystyki tej pory roku, przygotowałam wianek ze słomy. Kupiłam go w sklepie z elementami do dekoracji. Owinęłam wstążką, przezroczystą, tak, by było widać słomę. Oplątałam satyną w kolorze burgunda. W roli głównej wystąpiły: kasztany, orzechy i jarzębina. Te ostatnie zbierałam z przyjaciółką. Był to wyczyn nie lada. Musiałyśmy bardzo uważać, by nie zjechać ze stromej skarpy. Udało się :) 

Wszystkie ozdoby przymocowałam klejem na gorąco, a całość owinęłam delikatną, kremową wstążką. Dodatkowo doczepiłam atłasowe wstążki - pomarańczową i taką, którą omotałam wianek. Ładnie tańczą, kiedy trzpiot wiatr zawieje.









Wianek w towarzystwie grzybów, wprawdzie niejadalnych, ale jakże fotogenicznych. 




A tu z drewnianą babą, wyrzeźbioną przez nieznanego mi artystę. 

W tym miejscu dodam, że drewnianymi figurkami zachwyciłam się wiele lat temu. 
Wszędzie, gdzie je spotkam, przyciągają mój wzrok i zawsze mam je ochotę kupić.




Jesienny, kolorowy wianek wita gości, uśmiechając się do nich ciepłem barw.



Zachęcam Was do tworzenia wianków związanych z porami roku i ze świętami. 
Jest tyle pięknych skarbów przyrody, 
że aż żal nie wykorzystać ich do dekorowania domów, sklepowych wystaw 
i... gdzie tylko podpowiada wyobraźnia.

Na blogu możecie, moi drodzy czytelnicy, znaleźć kilka inspiracji:

To do dzieła :)
                                                           
Pozdrawiam cieplutko :)

Pa, pa :)