10 kwi 2015

# handmade

Ma być czarna chusta

Tak napadło mnie (którejś nocy, ok. 12.00) na wydzierganie chusty, takiej z prostym ażurem. No, i zaczęło się. Mały błąd i prucie. Czarna wełna, czyli kolor w sam nas na nocne "robótkowanie" - ha, ha... Dziewiarki wiedzą, co mam na myśli :) Mam nadzieję, że uda mi się szybko wyjść z tej dzianinowej bessy. Na warsztacie, jak zwykle, kilka rzeczy na raz. Ufoki też czekają, uśpione długim, zimowym, albo nawet dłuższym, snem.





A jak u Was z ufokami? Podeślecie jakieś linki?

Pozdrawiam cieplutko :)


14 komentarzy:

  1. Prucie czasem jest nieodzowne:-) Teraz będzie juz tylko lepiej. Pozdrawiam cieplutko:-

    OdpowiedzUsuń
  2. Proces twórczy wymaga cierpienia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę i myślę :) Jak zrobić tę chustę? Mam nadzieję, że coś w końcu wpadnie mi do głowy :)

      Usuń
    2. Ja każdą robótkę pruję, mimo zrobienia wcześniej próbki. Prucie, w brew logice, bywa twórcze i inspirujące, bo w trakcie tej czynności przychodzą do głowy inne pomysły i ciekawsze rozwiązania. Chusta na pewno będzie piękna.
      Cieplutko pozdrawiam:)

      Usuń
    3. W zasadzie to pruję wiele robótek, ale ta chusta jakoś mi nie leży. Na razie. Najgorzej zacząć. Zresztą - jak ze wszystkim - początek najtrudniejszy. Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  3. Każdy tak miewa:) Nie tylko dziewiarki. Będzie lepiej, musi być, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, masz rację :) Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  4. Będzie dobrze :-) Dzień jest coraz dłuższy i sprzyja dziewiarkom :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mas rację, dłuższy dzień to dużo optymizmu :) Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  5. Ale i tak będzie piękna! Bo czarna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Aniu, że to Twój ulubiony kolor :) Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  6. Właśnie sprułam pół swetra, bo mi koncepcja zmieniła, a jak sprułam, to ta nowa wizja mnie opuściła i od wczoraj się zastanawiam jak to teraz zrobić... Trudne jest życie dziewiarki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, jak my się rozumiemy. Kiedyś 2 razy sprułam sukienkę. W końcu niby była dobra, wszystkim się podobała. Mnie też, ale na mnie :) Na koniec sprułam ją po raz trzeci i zrobiłam inną. Nawet mnie się spodobała, na mnie też :)
      1. sukienka: http://wharmonii.blogspot.com/2014/05/limonkowa-sukienka-azurowa-hand-made.html
      2. ta właściwa: http://wharmonii.blogspot.com/2014/06/letnia-sukienka-z-warkoczami-limonka.html
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń